Z Sylwią Zelek o śpiewaniu, Bitwie na Głosy i marzeniach

W powiecie zima rozgościła się na dobre, ale ani śnieg, ani mróz mi nie straszny! Dzisiaj mam dla Was zapis rozmowy z kolejną bardzo ciekawą postacią z powiatu limanowskiego. Studiuje, śpiewa, gra na instrumentach… Sylwia Zelek bo o niej mowa, uczestniczka I edycji talent-show „Bitwa na Głosy” w Telewizji Polskiej, utalentowana wokalistka, której celem jest przekuć swą pasję w sukces, jest gościem dzisiejszego wpisu na blogu KLI24.PL.

Kim jest Sylwia Zelek?

Ma 21 lata, mieszka w Żmiącej, jest studentką II roku na Uniwersytecie Jana Kochanowskiego w Kielcach (kierunek: Edukacja artystyczna w zakresie sztuki muzycznej).

Kanał Youtube – tutaj.

Marcin Guzik: Hej Sylwia, na początek może powiedz coś o sobie.

Sylwia Zelek: Witaj, no to tak, mieszkam w Żmiącej, stamtąd też pochodzę. Obecnie studiuje na Uniwersytecie Jana Kochanowskiego w Kielcach, na drugim roku, kierunek: Edukacja artystyczna w zakresie sztuki muzycznej. Oprócz emisji głosu uczę się również gry na fortepianie, gitarze. Poza grą i śpiewem poznaję metodykę nauczania, np. w tym roku mieliśmy praktyki w szkole, nie powiem pierwsza lekcja była dla mnie bardzo stresująca – wiadomo, ale później było już coraz lepiej!

MG: Powiedz mi skąd w Tobie taki talent muzyczny i tyle energii do realizacji pasji i samej siebie?

SZ: Mój wujek Roman Zelek mieszkający w Chicago ukończył Szkołę Muzyczną I stopnia w Limanowej, następnie podjął naukę w Liceum Muzycznym w Krakowie na Basztowej. Po ukończeniu Liceum Muzycznego studiował na Akademii Muzycznej, również w Krakowie grając na fagocie. Obecnie jest organistą w polonijnych kościołach w USA a wcześniej przez ponad 5 lat grał w Zespole BIAŁO-CZERWONI,  komponuje muzykę do różnych projektów. Nierzadko też tworzy podkłady muzyczne dla mnie na różnego rodzaju festiwale, to właśnie dzięki wujkowi udało mi się nagrać amatorską płytę z kolędami, pieśniami religijnymi i coverami. Myślę, że to po Nim odziedziczyłam ten talent.

MG: Wiedziałem, że ktoś w rodzinie musi być równie utalentowany jak Ty. To jak długo już śpiewasz?

SZ: W zasadzie to od najmłodszych lat śpiewałam. Będąc małą dziewczynką, pamiętam, że moim hitem były „Czerwone korale”. Śpiewanie na poważnie rozpoczęło się gdzieś w gimnazjum, około 14 roku życia.

MG: Domyślam się, że śpiewając „Czerwone korale” marzyłaś o tym by w przyszłości zostać piosenkarką?

SZ: Tak! A i jeszcze chciałam być lekarzem, nauczycielem i modelką (haha:]).

MG: Pierwszy stres, pierwsze wystąpienie publiczne. Kiedy? Opowiedz coś o tym.

SZ: Ciężko mi powiedzieć, ale chyba w szkole podstawowej. Była akademia, nie pamiętam dokładnie z jakiej okazji, ale wiem, że się trochę stresowałam. W szkole należałam również do teatrzyku i bardzo lubiłam grać, jednak z czasem to śpiew zwyciężył, z czego się bardzo cieszę, nie wyobrażam sobie siebie bez śpiewania.

MG: Masz jakieś sposoby na stres przed ważnym występem?

SZ: Stres jest zawsze, nieważne czy to festiwal, czy występ w gronie najbliższych. Moja rada? Kilka głębokich wdechów i wydechów i na scenę. Zawsze staram się też westchnąć do Najwyższego o pomoc, w razie jakiejś ‚wpadki ‚ czy to z intonacją czy z tekstem piosenki, bo różnie z tym jest, tym bardziej jeśli pojawią się niepotrzebne nerwy.

MG: Gdzie szukasz inspiracji?

SZ: Zawsze interpretuje utwór „pod siebie”, tak jakbym to ja go przeżywała i śpiewem opowiadała o tym słuchaczom. Szukam inspiracji we wszystkim, jednak ostateczny wyraz, ostateczne brzmienie jest moją własną interpretacją danego utworu.

MG: Jakiej muzyki słuchasz? 

SZ: Słucham bardzo różnych gatunków muzyki, ale chyba najbliższa mojemu sercu jest poezja śpiewana jazz i soul. Słucham także rocku, popu, muzyki chrześcijańskiej oraz piosenek aktorskich.

Moimi ulubionymi artystami są Anna Maria Jopek, Kaya, Christina Agilera, Beonce, Beata Bednarz, Kuba Badach, Grzegorz Turnau, Ella Fitzgerald, Edyta Geppert , Andrzej Lampert, Grażyna Łobaszewska… i ta lista się nie kończy, ale może tyle imion wystarczy:).

MG: Opowiedz mi o Twoich planach związanych z muzyką?

SZ: Jestem zadowolona ze swoich studiów, ale po obronie pracy licencjackiej w Kielcach, chciałabym jeszcze zdawać na Akademię i skupić się na samym wokalu, bo jestem świadoma tego, że jeszcze dużo pracy przede mną w tej dziedzinie.

MG: I edycja „Bitwy na Głosy”, dostałaś się do ekipy Golec uOrkiestra, opowiedz o tym.

SZ: Udział w programie „Bitwa na Głosy” nie wpłynął jakoś diametralnie na moje życie. Jednak dzięki niemu zyskałam więcej pewności siebie i uwierzyłam we własne siły. W tym programie nauczyłam się pracy zespołowej, bo tak naprawdę pracowaliśmy na konto całej grupy a nie indywidualnie, więc jak ktoś zawalił, to niestety miał przechlapane u każdej osoby w teamie – oczywiście żartuje, ale każdy z nas był odpowiedzialny za cały zespół.

Występ w telewizyjnym show to także cenne doświadczenie, które nie jest dostępne ot tak, zobaczyłam telewizje o kuchni i wiem „z czym to się je”. Oprócz ciężkiej pracy wiążącej się z kilkugodzinnymi próbami choreograficznymi czy wokalnymi, było także dużo dobrej zabawy i śmiechu. Poznałam wiele fantastycznych osób, z kilkoma mam kontakt do dziś. Spotykamy się przynajmniej 2 razy do roku na Święta. Bracia Golec to bardzo serdeczne i ciepłe osoby, dawali nam wiele cennych wskazówek na przyszłość.

Mój udział w tym programie pociągnął za sobą także wiele ciekawych propozycji występów na terenie ziemi limanowskiej. I nie chodzi mi tylko o różne koncerty czy imprezy plenerowe. W miarę możliwości wykorzystałam każdą propozycje. Heh program się skończył, ale wspomnienia zostały.

[nggallery id=35]

fot. Mariusz Majewski
Art  Nuve 

MG: Niesamowite doświadczenie, jestem pełen podziwu. No, ale dobra, jak to się stało, że zgłosiłaś się do programu?

SZ: Mój Kochany Tatuś będąc w pracy zadzwonił do mnie z informacją o precastingu w Milówce, bo przez przypadek oglądając telewizje zobaczył reklamę programu i daty precastingów, a że najbliżej mieliśmy właśnie do Milówki to pojechaliśmy. Chociaż minęły już 2 lata od I edycji programu, to pamiętam ten dzień jakby to było wczoraj, bardzo wcześnie wstaliśmy i ruszyliśmy w podróż. 3 godziny musieliśmy jechać, warunki były tragiczne, padał śnieg, strasznie wiało, w połowie drogi tato chciał zawrócić i wracać do domu, ale ubłagałam Go, że skoro się już zdecydowaliśmy to szkoda byłoby nie spróbować. I tak dotarliśmy na miejsce, a potem dostałam się do teamu Golec uOrkiestry.

MG: Jak wspominasz to wydarzenie, kolejne odcinki z Golec uOrkiestra?

SZ: W pierwszym odcinku to byłam naprawdę strasznie zestresowana, ale przeżyłam i z odcinka na odcinek było coraz lepiej, każdy z teamu był coraz śmielszy. W czasie prób w Warszawie uczyłam się do matury i rozwiązywałam zadania z matematyki – to było okropne, reszta osób integrowała się z innymi drużynami, a ja siedziałam z podręcznikami. Trudno, wiem, że nie mogłam inaczej, to był ostatni dzwonek na przygotowanie do matury.

W ciągu tygodnia próby były praktycznie codziennie w Bielsku, Milówce i Żywcu (na zmianę) a w każdy czwartkowy wieczór wyjeżdżaliśmy do Warszawy, dlatego musiałam wykorzystywać każda wolną chwile na przygotowanie do matury. Ciężko było mi pogodzić te 2 sprawy ale dałam rade! Miałam bardzo wyrozumiałych nauczycieli, którzy mi pomagali i nie robili problemów z moich nieobecności, wręcz dopingowali mnie! Heh odpadliśmy „w dobrym momencie” 2 tygodnie przed egzaminami maturalnymi. W zespole miałam jeszcze jedną koleżankę, która również była w klasie maturalnej, więc przeżywałyśmy to samo i wspierałyśmy się.

Podsumowując przygodę z „Bitwa na Głosy”, ciesze się niezmiernie, że miałam okazje tam być i to przeżyć.

MG: Utrzymujesz kontakt z braćmi Golec?

SZ: Tak, w razie jakieś prośby, czy gdybym miała jakiś problem, Bracia zawsze odpiszą i jeśli będą mogli to pomogą. A na Święta wysyłamy sobie życzenia.

MG: Jeździsz po Polsce, bierzesz udział w różnych przeglądach, grand prixach, zdobywasz wysokie miejsca, stawiasz wszystko na muzykę, dążysz do tego by muzyka była nie tylko Twoją pasją, ale i formą drogi przez życie?

SZ: Myślę że nie, śpiewać będę zawsze, nikt mi tego nie odbierze, ale chciałabym mieć jeszcze jakąś alternatywę na życie. Dlatego myślę jeszcze dodatkowo o innej specjalności, o innym kierunku. Jest mnóstwo dobrze śpiewających wokalistów na terenie naszego kraju. Chociaż teraz bardzo szybko można zaistnieć w mediach, jednak utrzymać się na szczycie jest już znacznie trudniej.

MG: Najważniejsze osiągniecie?

  • I miejsce „Złota Nutka” w XXI Międzynarodowym Festiwalu Piosenki „Majowa nutka” – Częstochowa 6-7 maj 2012 rok

SZ: Sama w to niewierze, ale otrzymałam stypendium Ministra Edukacji Narodowej za wybitne osiągnięcia artystyczne w roku 2011/2012 i w ubiegły czwartek było uroczyste wręczenie nagród przez Rektora. 17 osób z Kielc z różnych kierunków zdobyło to wyróżnienie, a ja jako jedyna ze swojej uczelni, więc tym bardziej jestem dumna z siebie.

Nie byłoby tej nagrody gdyby nie moi kochani rodzice, przede wszystkim im zawdzięczam to, że dostałam to stypendium. Bez Nich nie byłabym wstanie jeździć sama po Polsce i brać udział w festiwalach i konkursach, to oni zawsze są ze mną i mnie wspierają. Kolejne osoby to wujek Roman, o którym już wspomniałam na początku, bez Niego nie miałabym wspaniałych aranżów czy też podkładów, Pani Doktor Monika Kolasa-Hladikova moja nauczycielka od emisji głosu, która przed każdym festiwalem daje mi cenne wskazówki i rady.

Na mój sukces składa się praca wielu osób i za to im z całego serca dziękuję!

MG: A jak z fanami? Piszą, wspierają Cię? Utrzymujesz kontakt z ludźmi, którzy Cię dopingują?

SZ: Nie jestem gwiazdą, żeby mieć fanów:), ale czasem po koncercie czy festiwalu otrzymuje miłe wiadomości od obcych ludzi. Staram się odpisać i podziękować za miłe słowa. Jest to wspaniałe i takie wiadomości to zastrzyk pozytywnej energii a zarazem motywacja,abym dalej śpiewała, skoro podoba się to ludziom.

130124wp113

MG: Plany na najbliższe miesiące?

SZ: Zakończyłam właśnie sesję zimową na studiach, teraz trzeba naładować akumulatory na kolejny semestr i jak najlepiej zdać egzaminy w czerwcu. Ze znajomym planujemy stworzyć kilka autorskich piosenek, co z tego wyjdzie? Zobaczymy… Na wiosnę pojawi się wiele ciekawych festiwali, w których chciałabym spróbować swoich sił. Otrzymyłam także zaproszenie od Organizatora na Międzynarodowy Festiwal Wokalny na Malcie, czy polecę jeszcze nie wiem, wszystko zależy od finansów, bo taki wyjazd wiążę się z dużymi kosztami…

MG: Najważniejszy cel na 2013 rok?

SZ: Przygotowuję się do 58 OKR (Ogólnopolski Konkurs Recytatorski) w kategorii poezja śpiewana. Brałam już udział w nim, raz nawet udało mi się przejść do finałowych przesłuchań, ale jestem niepocieszona i chce spróbować jeszcze raz.

MG: Największe muzyczne marzenie?

SZ: Oczywiście nagranie autorskiej płyty.

MG: Poza śpiewanie Sylwia… 

SZ: Uwielbia gotować, ale specjalnością jest pieczenie ciast, przyrządzanie deserów. Kocha przygotowania do Świąt czy różnych okazjonalnych imprez, wtedy wystarczy dobra muzyka w kuchni i można szaleć. Lubi dobre filmy, dramaty, melodramaty oraz psychologiczne.

Od tego roku rozpoczęłam naukę jazdy na nartach i naprawdę mi się spodobało, czy to będzie mój ulubiony sport? Zobaczymy po tym sezonie .

MG: Dziękuję za rozmowę i życzę samych sukcesów!

SZ: Pozdrawiam serdecznie!

Chcesz być na bieżąco? Otrzymywać powiadomienia o promocjach, rabatach i nowościach w KLI24.PL na skrzynkę pocztową?

Realizacja: Net-Factory